Obudziłam się wcześnie. Za oknem panowały  egipskie ciemności, było mroźnie.
Wtedy o nim pomyślałam.

Poranek minął szybko. Wstąpiłam do pobliskiej kawiarenki na macchiato. Jego sylwetka mignęła mi przed oczami. Uciekłam do sali wykładowej.

Wykład był po angielsku, dzięki czemu rozumiałam, o czym mówi włoski profesor. Meandry kodeksu cywilnego są mi teraz bliższe.
I wtedy znowu o nim pomyślałam.

Znajomi namówili mnie na wyjście do uniwersyteckiej stołówki. Ktoś wspomniał, że widział ich razem. Nie uwierzyłam.
Wtedy znowu o nim pomyślałam.

Popołudniowa kawa. Współlokatorka próbuje mnie rozśmieszyć. Żart był faktycznie dobry.
Wtedy znowu o nim pomyślałam.

Byla ósma wieczór. Zmęczona jak diabli, postanowiłam zawalczyć o spokój ducha. Poszłam biegać.
Bardzo pomogło. Niestety, znowu o nim pomyślałam.

Wreszcie w łóżku. Wieczorne rytuały: odcinek ulubionego serialu, kawałek czekolady, ostatni rzut oka na Instagrama.

Wtedy mój świat rozpadł się na części.

Na słonecznym zdjęciu zobaczyłam ją, tę Włoszkę. Wokół jej talii jego ramiona.

Poranna kawa po nieprzespanej nocy. Myślałam o nim, oczywiście.

W godzinę miałam to za sobą.

Czekał na mnie, obok kawiarni.

Zielony płaszcz wreszcie był mój.

Personifikacja – nadawanie nieożywionym obiektom cech ludzkiej natury; często używana figura retoryczna

-Zuzia-

PS: historia jest zmyslona, nie jest oparta na prawdziwych doswiadczeniach

Advertisements