Poranek przywitał mnie zerowym brakiem widoczności. Gęste od snu spojrzenie zawisło na niebieskiej ramie okiennej. Raz, dwa, trzy. Stopa delikatnie dotknęła chłodnej powierzchni płytek. Wstałam, ale wada wzroku dała o sobie znać: obróciłam się wokół własnej osi w poszukiwaniu okularów. Nigdzie nie mogłam ich dostrzec. Powlokłam się w kierunku łazienki, skąd dochodziły odgłosy  wody kapiącej z toalety.
“Znowu popsute”, przyszło mi do głowy. Nie kryłam wewnętrznej irytacji, bo techniczna strona rzeczywistości zawsze stanowiła moją piętę achillesową.

Spojrzenie zawisło na lustrze: twarz młodej dziewczyny, otoczna czupryną włosów w kolorze nieokreślonego brązu przyozdobiona oczami o znacznej intensywności. Nagły niepokojący szum z oddali wyrwał mnie z zamyślenia. Przemierzyłam korytarz jednym susem, a gdy znalazłam się w kuchni, okazało się, że zapomniałam o nastawionej kawiarce. Lekko zirytowana przelałam czarną konsystencję do białej filiżanki. Misterny plan poranka polegał na wyczarowaniu odrobiny spokoju w trakcie burzy panującej w mojej głowie podczas wstawiania.

Udało się. Ubrania na swoim miejscu, uśmiech pokryty szminką, opaska przytulona do rozczochranej grzywki.

Nie wiedziałam, co przyniesie dzień, ale instynkt podpowiadał, że zatęsknię kiedyś za tym porankiem, w którym zdołałam wypić kawę na siedząco. Migająca dioda smarfona zawiadomiła, że świat o mnie nie zapomniał.

Szkoda. Tak bardzo przydałaby mi się Czapka Niewidka.


“Nadzieja jest matką głupich, co nie przeszkadza jej być uroczą kochanką odważnych. ” Stanisław Jerzy Lec

Advertisements